Chodzą plotki, że Arkham utrzymuje tylko jeden rodzaj ludzi. Szaleńców.
Są prawdziwe.
No, może z wyjątkiem ochrony, ale Harley sama widziała jak wciągają fetę w kiblach żeby tylko nie zwariować. Zresztą nic dziwnego, skoro sam wystrój Arkham przyprawia o dreszcze, a poznanie jego korytarzy i nawet krótki kontakt wzrokowy z pacjentem zostawia po sobie ślad, zabiera cząstkę dla siebie i zastępuje ją tym, co wydaje jej się odpowiednie - pustką, strachem, szaleństwem, dezorientacją. Harley jest żywym dowodem jak Arkham zmienia ludzi.
Do niedawna dumnie pisała dr przed nazwiskiem i siadała obok pacjentów, rozmawiała z nimi i spisywała spostrzeżenia, które następnie wsuwała do teczki z aktami i szła na kawę. Za sprawą pewnego mieszkańca zakładu dla obłąkanych sama trafiła za kratki - poznała Arkham od tej drugiej strony; uczęszczała na terapie, przemycała tabletki pod językiem i słuchała zarzucanych diagnoz, śmiejąc się z zakłopotania byłych współpracowników; kolegów, z którymi wymieniała się opiniami na temat pacjentów, a teraz lekarzy, którym miała się spowiadać. W ogóle nie docierała do niej ta sytuacja. Do tej pory żaden psychiatra nie może jednoznacznie stwierdzić co - jeśli w ogóle - jej dolega.
Dali jej numerek, celę i krzywe spojrzenia. Stwierdzili histerię, zaburzenie osobowości i psychopatię, zamykając ją w szufladzie z aktami i odcinając się od niej w miarę swoich możliwości: mówili, że nie mają czasu jej leczyć, mają już zapełniony grafik, a najlepiej to podawać jej diazepam nawet dwa razy dziennie i zostawić.
Żałowała tylko jednego - nie mogła widzieć się z panem J ile chciała, ale cieszyła się, że widywali się chociaż na obiadkach. Co z tego, że ją wykorzystał? Przecież przeprosił i dał jej kwiaty. Zwiędłe. Mówił, że jest głupia, ale wcześniej wspomniał, że jest ważna i pomoże mu w jego planach. W głowie odbijało się echo jego słów, jego śmiechu i wzroku, który Harley uważała za bardzo pociągający.
To wszystko wina Batsy'ego! To Batsy ciągle bije i oczernia pączusia tylko dlatego, że nie ma poczucia humoru! Głupi, sztywny Batsy.
Batsy myśli, że wie wszystko. Ale nic nie wie! To Harley zna całe życie Jokera, bo to przecież jej się zwierzał! Mówił jej o swoim dzieciństwie, o tym, jak ojciec był dla niego okrutny i o tym, jak dobrze wspomina wycieczkę do cyrku. Powiedział, że uwielbia jej imię i to przed nią się otworzy! Tylko ona go rozumie i tylko ona wie, że pączuś potrzebuje zrozumienia i dużo, dużo przytulasków. Pan J jedynie chce publiki, chce tylko być komikiem, chce by świat poznał jego twórczość, ale Batsy obrał sobie za cel rujnować mu marzenia. Rujnować marzenia jej małego, biednego, nieszczęśliwego pączusia! Od samego początku Batman ich prześladował. Zresztą, każdego prześladował!
Właśnie dlatego Batman musi zginąć. Kiedy zginie, wszystko się ułoży. Będą szczęśliwi, a pan J nie będzie już zamartwiał się głupim nietoperzem, będzie mógł poświęcić jej czas i będzie mógł ją kochać bardziej niż kiedykolwiek. Będzie dawał jej prezenty i zabierał na spacery do banku, skąd wyniosą worki pieniędzy i pójdą zjeść coś na mieście, a potem podaruje jej piękny klejnot prosto z muzeum...
Ale najpierw Batman musi zginąć.
I dopiero wtedy będzie dobrze.
najlepszy, jedyny aniołek Jokera —— yatzee! —— Pieprz się, panie J! —— Ale ze mną!
nie rozróżnia uczucia bezpieczeństwa i zagrożenia —— na strach i ból odpowiada śmiechem —— ledwo kontroluje wybuchy śmiechu i płaczu —— psikusy jeszcze nikomu nie zaszkodziły —— lata za Jokerem —— właściwie lata za każdym kto naobiecuje jej fantastycznych rzeczy —— ale za Jokerem najbardziej! —— nigdy nie wiadomo czy faktycznie jest taka lojalna wobec pączusia czy tylko udaje —— ma irytujący, wysoki słodki głosik, którym uwielbia grozić —— Back off, I'm armed! —— uważa Arkham za swój dom, zna jego każdy zakątek oraz kody zabezpieczające wejścia —— Rambo może się przy niej schować —— dzięki rudej nie działają na nią trucizny oraz ma zwiększoną siłę i refleks —— niepoważna —— Ooops, I've gone crazy! —— dziecinna
_____
w karcie poukrywane linki.
na gifie Margot Robbie.
mistrz gry mile widziany c:
